This site hosted by Free.ProHosting.com
Google

artykuł 4.

Pewna historia....
Pewnego razu Pewien Człowiek postanowił wybrać się na pewien stadion, żeby zakupić pewne programy. Pewien Człowiek był osobą trzeźwo myślącą, więc już dawno zrezygnował z kupowania oryginałów pewnych programów - za cenę jednego mógł pozwolić sobie na kupno na pewnym stadionie co najmniej kilku nieoryginałów.
Po co przepłacać? - jak mówią w reklamie.
Pewien Człowiek dokonał więc pewnych transakcji, w wyniku których stał się szczęśliwym posiadaczem kilku programów w cenie jednego. Przeliczenie kosztów oraz świadomość posiadania tytułów opisywanych na pierwszych stronach magazynów dawało satysfakcję skutecznie pleniącą nieśmiało kiełkujące wyrzuty sumienia.
Jakość za rozsądna cenę - jak mówią w reklamie.
W świetnym nastroju, ciesząc się na długie godziny dobrej rozrywki Pewien Człowiek zasiadł przed swoim PC i zaczął instalować pewne programy... Pierwszy, jakby to powiedzieć... , jakby nie istniał na płycie - cóż, drobny wypadek przy pracy. Ale jak ma się kilka pewnych programów, nie można się czepiać. Drugi... no cóż, drugi nawet się zainstalował i nawet spróbował się uruchomić. Ale coś nie wyszło. Po dziesiątej próbie Pewien Człowiek z westchnieniem zabrał się za trzeci. Trzeba przyznać, że do tej pory był wyjątkowo cierpliwy. Trzeci program nie zawiódł oczekiwań - pozwolił grzecznie zainstalować się, uruchomić i zagrać - niestety gra kończyła się, tak jakby... w połowie. Czwarty program - tu już wymagania Pewnego Człowieka dały znać o sobie - "Czemu nic nie słychać? I grafika też jakaś nie taka, jak pokazywali w gazecie?" Pewien Człowiek ze zmiennym szczęściem przejrzał wszystkie nabyte na pewnym stadionie programy. A potem wziął z półki jedyny oryginał, który kiedyś dostał w prezencie, od kogoś, kto nie miał pojęcia, jak dokonać korzystnej transakcji na pewnym stadionie. A co z pewnymi programami z pewnego stadionu? Cóż, w końcu z pewnymi ludźmi, trudno dyskutować o jakości pewnych rzeczy...
 
Polska gospodarka, prawo celne, przepisy finansowe, komunikacja, telekomunikacja, bankowość i wiele innych dziedzin życia są oceniane przez światowych ekspertów dość krytycznie. Nie jest jednak jednoznacznie źle - w sferze bardzo newralgiczne traktowanej przez zachodnich właścicieli - ochrony praw autorskich - jesteśmy oceniani dobrze. Polskie i zagraniczne firmy działające na polskim rynku poświęcają walce z nielegalną produkcją i dystrybucją wiele sił i środków. Również zmiany kodeksu karnego zaostrzają "urzędową" walkę z piractwem wprowadzając ściganie z urzędu osób naruszających prawa autorskie. Coraz więcej uwagi przywiązują do tego problemu również inne państwa byłego "bloku wschodniego". W Moskwie zapowiedziano likwidację wszystkich kopiarni płyt kompaktowych, a w Bułgarii - ich nacjonalizację. Jakie będą efekty tych posunięć i jak odbiją się one na polskim rynku przekonamy się w najbliższej przyszłości. Na razie działamy "po staremu" - firma "Lege Artis" specjalizująca się w ściganiu piractwa komputerowego jedynie w kwietniu tego roku doprowadziła do wykrycia i ujęcia:
 
 
CO SIĘ OSTATNIO DZIAŁO
 
§
l W maju nasilono kontrole giełd komputerowych w kraju - w Białymstoku (17.05) zatrzymano, wspólnie z funkcjonariuszami policji i inspektorami Państwowej Inspekcji Handlowej, 
czterech sprzedawców nielegalnego oprogramowania, głównie w postaci gier komputerowych.
§
16.05 podczas równoległych kontroli giełd w Krakowie i w Warszawie zatrzymano pięciu sprzedawców nielegalnego oprogramowania komputerowego.
§
Ciężkie majowe dni przeżyły giełdy wrocławskie (Wrocław  - Stare Miasto i Wrocław  - Krzyki); zatrzymano w sumie siedemnastu sprzedawców oraz jednego kopistę zaopatrującego wymienione giełdy. U tego ostatniego zakwestionowano ponad dwa Pc-ty, dwie nagrywarki, jeden skaner i jedną drukarkę.
Ogółem "zdjęto" z rynku około trzy tysiące płyt PC-R z nielegalnym oprogramowaniem.